odplywamy
slonce... wiatr... wspomnienie odejscia jest tak blisko, ze nawet “Ja” to oczuwa.
Lalka, damy rade w tym roku. Mamy trzy daty do przejscia. trzy, ktore calkowicie zawladnely twoim rytmem w zeszlym roku. duzo sie zmienilo. sama wiesz. patrze na ciebie, kazdego ranka, i widze zmiany. nie ma juz ucisku. ciezkosci. ciemnosci. odwrocilas zaczadzialy i ciemny swiat do gory nogami. sam nie zorientowal sie co zrobilas. twoje serce zaczelo bic a przeciez umarlas kilka razy. Lalka... - powiedzialo “Ja” przy porannej kawie.
zerknelam spod oka. nie mam na to czasu. za duzo sie dzieje. wiem, ze jedno potkniecie i leze. nie boje sie jednak tego co jest. brne w to bo wierze, ze to nowe doswiadczenie, ktore ma mnie odbudowac.
Komentarze
Prześlij komentarz