J
Dzisiaj obudzilam "Ja". zatargalam przed lusto i stojac tam jak ostatnia sirota zapytalam sie "co robimy?". "Ja" zaspane zerka na mnie i plysze "trzezwa jestes czy jaja sobie robisz?". Zaczelam wyjasniac co i jak i ze bardzo mi brakuje uszczypliwego jezyka "Ja" i ze potrzebuje rady bo sama nie wiem.
Od kiedy sypiam w nocy, "Ja" jest wyciszone i nie bardzo rozumie co sie dzieje u mnie w zyciu. "Ja" jest szczesliwe, kiedy nie slyszy moich wewnetrznych krzykow i rozpaczy. Kiedy nie widzi mnie placzacej nad swoim zyciem. "Ja" spi dlatego tak ciezko bylo jemu zrozumiec o co mi chodzi.
Po dluzszej rozmowie, gdzie juz zaczelam wewnetrznie krzyczec, "Ja" odpowiedzialo.
"Masz kilka dni do konca roku, rob tak abys sie cieszyla kazdym dniem. Tancz. Spiewaj. Krzycz a przede wszystkim wyjdz z domu i zacznij sie widywac z facetami". No dobrze, pelna wigoru szybko odpisalam na pytania o kawe. Ide na kawe i na obiad.
"Ja" powiedzialo mi, zebym nastepnym razem zrobila tak abym na czworaka wrocila do domu z bananem na twarzy. Moja odpowiedz byla jedna "Spie...", na co "Ja" odpowiedzialo "albo ja albo meka przez zycie". No i w sumie ma racje.
Bedziemy szalec bo "Ja" sie zapytalo czy zrobimy cos czego nie robilismy od wielu lat :D
Komentarze
Prześlij komentarz